hmmm troche sie z tobą nie zgadzam. Jedni lubią inni nie.
no to jeśli widzisz idącą ulicą zakolczykowaną w różnych miejcach dziewczynę, z wywalonym na wierzch brzuchem, chociaż zimno jak nie wiem co, tylko dlatego ze ma "kwiat w żołądku"... to myślisz sobie: "to napewno skromna dziewczynka, jaka ona delikatna i subtelna"... hmm... ?
Więc to wywalanie brzucha jest wulgarne, nie kolczyki w innych częsciach ciała, jak to na początku napisałaś.
A wywalanie brzucha z kolczykiem jest gorsze od wywalania brzucha bez kolczyka?
I tylko zimą, czy latem tez nie wypada pokazać pępka?
Chyba mam nową ulubienicę.
_________________ ***wir haben angst und sind allein gott weiss ich will kein engel sein***
"a jdnak tacy ludzie mieszkają obok nas. może i Ty przybijasz im piątke..." - otarod
Imię: Piotr
Wiek: 21 Dołączył: 08 Mar 2005 Posty: 5145 Skąd: Gliwice
Wysłany: 2006-03-21, 10:58
Engel napisał/a:
Więc to wywalanie brzucha jest wulgarne, nie kolczyki w innych częsciach ciała, jak to na początku napisałaś.
A wywalanie brzucha z kolczykiem jest gorsze od wywalania brzucha bez kolczyka?
I tylko zimą, czy latem tez nie wypada pokazać pępka?
Latem moze nie ale zima ?
Engel napisał/a:
Chyba mam nową ulubienicę.
nie badź zbyt za ostry bądź milszy bo już 2 spłoszyłeś
_________________ Czasem też tak się zdarzy
Choć nie mieści się w głowie
Gdy Diabeł piwa naważy
Pić je będą Aniołowie
moim zdaniem pokazywanie pępka zarówno latem jak i zimą jest mało eleganckie (nie mówię o wyjściu na plaże), z resztą tak samo jak przekłuwanie wszystkich możliwych części ciała...
nową ulubieniecę mówisz? też Cię lubię:P
Więc jesli tak w ogóle jest to w porządku, tylko nie zimą, to nie jest kwestia wulgarności tylko bezmyślnej próżności. Myślenia w stylu: jesli mam ładny pępek, to muszę go demonstrowac nawet przy 10-stopniowym mrozie.
Gdyż ponieważ - ten brzuch i nerki są wywalone całą zimę przez wiele dziewcząt takze niezakolczykowanych, z powodu durnowatej mody na kuse kurciny i biodrówki. Az mi się zimno robi, jak na nie patrzę, ale nie odbieram tego jak przejaw wulgarności. Brzuch tak w ogóle nie jest rzeczą, którą wypada ukrywać, żeby było przyzwoicie. Tylko czasem lepiej byłoby go opatulić.
Nie jestem ostry, jesli się mnie nie prowokuje. I spłoszyłem tylko jedną.
Co do mało eleganckiego pokazywania brzucha - ja nie widzę nic sprośnego i nieeleganckiego w krótkich bluzkach, w krótkich spódnicach, w krótkich spodniach. Sa ok. Z jednym zastrzeżeniem - sa miejsca, gdzie skromnośc jest wskazana, bo ludzie nie przychodzą popatrzeć na pępki i uda koleżanek. Kościół, szkoła, jakieś poważne muzeum. Kiedy się idzie ulicą, obnażone nogi, brzuchy, ramiona są ok. Jest lato, dziewczyny nie mają się czego wstydzić zazwyczaj - dlaczego nie wygrzać skóry spacerując po sklepach czy idąc na spacer do parku.
_________________ ***wir haben angst und sind allein gott weiss ich will kein engel sein***
"a jdnak tacy ludzie mieszkają obok nas. może i Ty przybijasz im piątke..." - otarod
Co do mało eleganckiego pokazywania brzucha - ja nie widzę nic sprośnego i nieeleganckiego w krótkich bluzkach, w krótkich spódnicach
ja też w tym nie widzę nic sprośnego... ale co do tego ma elegancja... krótka spódniczka i krótka bluzeczka to styl raczej ekstrawagancki, a ekstrawagancja i elegancja to dwa odrębne pojęcia
Elegancja nie ma też wiele wspólnego z długością.
Jak również elegancja nie jest pojęciem przeciwstawnym do ekstrawagancji.
Eleganckie nie jest to, co jest nieeleganckie. Nieeleganckie jest to co zakłóca harmonię całości, nie to, co nie jest ogólnie przyjęte.
Wracając do wulgarności, bo od tego wyszliśmy - można być wulgarnym w eleganckich ciuchach i mozna być elegancką osobą, mając na sobie coś ekscentrycznego. Mnie się elegancja kojarzy ze sposobem bycia, nie z ubraniami.
Popatrz - krótka spódniczka krótkiej spódniczce nierówna, w zależności od tego, kto i jak ją nosi. W krótkiej spódniczce trzeba umieć się poruszac, trzeba umieć siadać, etc. Można klapnąc na ławkę tak, żeby ze spódnicy zrobił się pasek i można wybrać taką ławkę, która nie zmusi Cię do siedzenia w pozycji "na fotelu ginekologicznym".
Teraz o kolczykach - nieeleganckie są te ozdoby, które nie pasują do typu urody, których jest za dużo, które są za duże. Moja szefowa - dziewczyna, która nigdy nie bawiła się w konwenanse - zawsze odwaznie ubrana i uczesana. Kolczyk w nosie, tatuaz w dole pleców. Kiedyś chodziła w takich sobie ciuchach i ten obrazek jej się wygrzebywał spod ubrań w dziwnym czasie i w dziwnych okolicznościach. A potem spadły na nią obowiązki, wymagające częstych kontaktów z poważnymi ludźmi i w powaznych miejscach. Nie zrezygnowała ze swojego oryginalnego stylu. Zmodyfikowała go i nauczyła się takiej autoprezentacji, że kolczyk, czy krótka spódnica nie odwracaja uwagi od całej reszty. Drobne ozdoby zamiast kółka, ubrania ciekawe, ale o klasycznym kroju. Jest prawdziwą damą, nawet pozostajac osobą nieszablonową. I moim zdaniem w tym rzecz - wszystko jest dla ludzi, tylko jeśli jest odpowiednio podane i współgra z całością, zamiast przysłaniać całość.
_________________ ***wir haben angst und sind allein gott weiss ich will kein engel sein***
"a jdnak tacy ludzie mieszkają obok nas. może i Ty przybijasz im piątke..." - otarod
wiesz... ktoś kiedys bardzo mądrez powiedział, że kobieta elegancka jest zawsze krok za modą... być eleganckim to nie znaczy szokować... słowo elegantia z łac. znaczy wytworność... natomiast francuskie słowo extravagant znaczy dziwaczny... czy więc ktoś wyglądający dziwacznie, ekscentryk, odbiegający od ogólnie przyjętych norm może być elegancki, czyli wytworny, szykowny, gustowny? moim zdaniem jedno drugie wyklucza...
Co do kolczyków owszem, zgodzę się, że nieeleganckie są et niepasujące do typu urody, ale także te które nie pasują to naszej pozycji społeczne, wykonywanego zawodu,a także sytuacji w której sie znajdujemy itd. No bo nie szokuje nas kolczyk w nosie u gwiazdy sceny muzycznej, ale u polityków owszem...
Engel napisał/a:
I moim zdaniem w tym rzecz - wszystko jest dla ludzi, tylko jeśli jest odpowiednio podane i współgra z całością, zamiast przysłaniać całość.
oczywiście niesposób się z tym nie zgodzić, ale o tym właśnie tu mówimy... jeżeli tych poruszanych w temacie kolczyków jest zadużo i przysłaniają one całość, rażą, szokują, wyglądają ordynarnie... to stają się wulgarne, pozbawione delikatności.
wiesz... ktoś kiedys bardzo mądrez powiedział, że kobieta elegancka jest zawsze krok za modą... być eleganckim to nie znaczy szokować... słowo elegantia z łac. znaczy wytworność... natomiast francuskie słowo extravagant znaczy dziwaczny...
Więc ekstrawagancja jest przeciwieństwem klasyki, nie elegancji.
W ogóle nie lubię się sztywno trzymac definicji, jak równiez budwac światopoglądu w oparciu o wyjęty z kontekstu cytat. Pochodzenie wyrazu a jego aktualne znaczenie w wybranym kontekście to dwie różne rzeczy.
A zresztą popatrz - moda wspólczesna - lansuje sie i rzeczy ekstrawaganckie i klasyczne i odgrzewa stare trendy. Ja wiem, czy w ogóle mozna mówić o tym, że coś jest niemodne? Coś może być niedopasowane do stylu albo niewłasciwie dobrane albo uzyte w niewłaściwych okolicznościach. W ogóle - uwielbiam różnorodność i cieszę się, że tak jest, a nie - jak kiedys - dwa style do wyboru, bo inaczej skandal.
Ktoś kto jest krok za modą, jest też krok przed modą, bo większośc trendów powtarza się cyklicznie.
Kobieta modna to taka, która w tym wszystkim nie daje się zwariowac i wie, co podkresli jej indywidualnośc i osobowość. Kobieta elegancka to taka, która ma dobry gust, ubiera się stosownie do okoliczności i potrafi spojrzeć na siebie i modę krytycznie.
Gaaasz... suknie z epoki sa nieziemsko eleganckie. Ponadczasowo eleganckie. A są tysiąc kroków za współczesną modą. Chociaz nie - w niektórych środowiskach (w które sam się poniekąd chcąc nie chcąc wpisuję) sa modne Modnie jest przyjśc na klimatyczną imprezę w sukni stylizowanej na tę z epoki. Modnie jest do tej sukni z epoki dodać rzeczy zupełnie wspólczesne, niezgodnie z obowiązującymi kanonami. Ponieważ nawet w modzie istnieje pewien róznorodny, ale jednak main stream, a obok tego istnieje moda na odwracanie się tyłkiem od main streamu i robienie po swojemu. Dla niektórych modnie znaczy tak jak większość, dla innych - modnie znaczy oryginalnie. Jedno i drugie - jesli potraktować zbyt poważnie, zamienia się w obłedny snobizm.
Cytat:
czy więc ktoś wyglądający dziwacznie, ekscentryk, odbiegający od ogólnie przyjętych norm może być elegancki, czyli wytworny, szykowny, gustowny? moim zdaniem jedno drugie wyklucza...
Może być, jeśli jego ekscentrycznośc nie wyraża się w uwielbieniu dla kiczu, rzeczy brzydkich, niegustownych, nieszykownych, niewytwornych. Ekscentryczny, czyli inny niż to, co jest aktualnie powielane przez większość. Z tym, że to co centryczne bywa ohydne, moim zdaniem i mniej eleganckie, niż cos, co nie wpisuje się w głowny nurt.
Jakiś przykład? Pada hasło - tej wiosny modne rybaczki. Całe rzesze panien ubrane w rybaczki. Rybaczki są okropne. Dziewięc panien ubranych w rybaczki z Orsaya, jedna - w uszyte przez siebie spodnie, podkreślajace jej atuty. W tym momencie jest ekscentryczna, ale jest też bardziej elegancka, niż panny bezkrytycznie wciskajace na siebie coś, co do nich nie pasuje i co je szpeci, ale co w gazecie było opisane słowami - "modne i eleganckie".
Zresztą z kolczykami jest to samo. Jest moda na kolczyki w pępkach. Kiedyś wyraz jakiejs tam oryginalności - teraz właściwie jeden z kanonów. Już nie podkreslają oryginalności, bo co to za oryginalnośc, skoro ma to co druga dziewczyna. W 7 przypadkach na 10 są wyrazem tego, ze ktoś chce być dżezi i trendi. W pozostałych przypadkach - ktoś uznał, że go to ozdobi i że do niego pasuje i rzeczywiście do niego pasuje. Sa ludzie będący dodatkiem do swojej bizuterii, są tacy, dla których biżuteria to dodatek i są tacy, dla których biżuteria to częśc osobowości - te kolczyki cos oznaczają i mają podkreslić jakiś pierwiastek człowieka.
Anyway - mam tego trochę duzo na twarzy, a wynika to nie z mody i chęci podkreśleniaswojej oryginalności, ale z fascynacji kulturą bdsm. To dla mnie ważne. To jest częśc mnie i mojej seksualności. Ne zależy mi co na ten temat sądzą obcy ludzie. Wyjątek robię dla własnej babci, wyjmując to i owo przed spotkaniem; babcia uważa, że kolczyk w nosie to ma krowa. Nie będę jej tłumaczył, ze to tak z masochistycznych pobudek, bo jest słabego zdrowia.
A przy tym - ludzie mają mnie za osobę elegancką, chociaz nosząca się po swojemu. A pracuję z ludźmi starszymi od siebie i reprezentującymi niewątpliwie jakąś tam klasę. Przy czym - nie jestem artystą, ale nie jestem tez osobą na stanowisku. Jest to praca, w której liczy się co mam w głowie, a nie co mam w nosie. Raczej jest na porządku dziennym, że każdy ma swój styl - jedni klasyczny, jedni sportowy, jedni "normalny" (to jest dopiero hardkor w naszych czasach), ale póki jest czysto, schludnie i niewyzywajaco - uznajemy, ze jest to strój właściwy. Potem są jeszcze specjalne okazje, kiedy nie wystarczy mieć na sobie coś właściwego. Sa dni, kiedy nalezy przyjśc - chłopcy w garniaku lub chociaz marynarce, dziewczęta i panie - bardziej dowolnie, ale właśnie elegancko. I pod tym słowem elegancja kryje się tyle, że mają się ubrac tak, zeby wyglądały jak kompetentny pracownik, nie dziewczyna na pikniku.
Chociaż na pikniku tez można byc eleganckim, ale na pikniku słowo "elegancki" znaczy coś innego niż w pracy.
Powiedzmy, ze w tym zawodzie wolno sobie pozwolić na indywidualizm, bo indywidualizm, własny styl i własne zdanie jest w cenie.
Cytat:
No bo nie szokuje nas kolczyk w nosie u gwiazdy sceny muzycznej, ale u polityków owszem...
Giertych mógłby mieć kolczyk w brwi. To by mu dodało zadziorności.
Co do polityków - to bardzo zależy od tego, do kogo chcemy trafic ze swoim przekazem. Już tego tak bardzo nie widać, ale ja jeszcze pamiętam takich polityków, którzy mieli w nosie garnitury i wystudiowane gesty, a byli postrzegani jako wiarygodni i cenni. Jacek Kuroń ubrany w dżinsową kurcinę powycieraną, daleko za modą, daleko też od standardów sejmowych - tak czy siak budził respekt i co ważniejsze - zaufanie prostych ludzi, nie identyfikujących się z sukcesem. Teraz taki swój własny styl ma chyba tylko Mikke. To mi przychodzi do głowy. Ale on przy okazji niezrozumiale mówi. Rozumieją go nieliczni i takie tez jest poparcie dla niego. Niemniej - uważam, że gdyby pojawił się polityk ekscentryczny, drobne szaleństwa i odstępstwa od kanonu, mogłyby ściągnac na niego uwagę tych, którzy obserwują u siebie znudzenie polityką. Tych, któzy widzą w niej bezmyślną sztampe, powtarzanie schematów, gadanie o niczym tego, co juz kiedyś coś powiedzieli. To nie byłby polityk, który zaszedłby wysoko i dochrapał się reprezentacyjnych stanowisk, bo na pewno nie wszyscy by się z nim utożsamiali - nie zostałby premierem, ani prezydentem, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby był przywódcą niecentrowej partii i cieszył się poparciem wśród ludzi młodych, ludzi z otwartymi umysłami. Wszystko zależałoby od tego, co przy okazji by mówił. Gdyby gadał jak oszołom, zostałby wygwizdany. Gdyby mówił mądrze i przekonujaco - mógłby zadziałać jak magnes na tych, którzy już nie interesują się polityką, uważajac, że to jednakowa papka i sprawa w której nie ma miejsca dla ludzi spoza układów. Polityka jest ciekawa i jest w niej miejsce takze dla ludzi z kolczykiem w nosie. Chociaz to oczywiście starszne, ze oszołom w garniturze jest traktowany bardziej bezkrytycznie niż człowiek, który ma coś do powiedzenia, ale nie jest taki jak większośc.
_________________ ***wir haben angst und sind allein gott weiss ich will kein engel sein***
"a jdnak tacy ludzie mieszkają obok nas. może i Ty przybijasz im piątke..." - otarod
coś czuje, że wchodzimy w kwestie gustów, a o tych jak powszechnie wiadomo się nie dyskutuje... widocznie moje poczucie estetyki delikatnie odbiega od Twojego... moim zdanie klasyka jest ściśle związana z elegancją i nie chodzi tu tylko o styl ubierania się, ale także o sposób bycia, styl życia... a ekstrawagancja jest jej zupełnym przeciwieństwem, jest wyłamaniem się z ogólnie przyjętych kanonów, formą protestu, wyrazem wewnętrznego buntu wyrażanego nie tylko strojem ale także zachowaniem, przekonaniami...
Więc to wywalanie brzucha jest wulgarne, nie kolczyki w innych częsciach ciała, jak to na początku napisałaś.
A wywalanie brzucha z kolczykiem jest gorsze od wywalania brzucha bez kolczyka?
I tylko zimą, czy latem tez nie wypada pokazać pępka?
Chyba mam nową ulubienicę.
wlasnie zauwazylam
kogo jeszcze sploszyles?:>
_________________ Wszystko zawsze wraca do melodii... Ona jest czymś najbardziej miłym dla ucha...
Nikogo więcej nie spłoszyłem. Bez przesady.
A tę dziewczynkę właśnie, że lubię. Ładnie argumentuje swoje zdanie i w ogóle - do pogadania kobieta, a jednoczesnie nie skwierczy, ze się czepiam.
_________________ ***wir haben angst und sind allein gott weiss ich will kein engel sein***
"a jdnak tacy ludzie mieszkają obok nas. może i Ty przybijasz im piątke..." - otarod
A tę dziewczynkę właśnie, że lubię. Ładnie argumentuje swoje zdanie i w ogóle - do pogadania kobieta
dzięki, pozwól, że potarktuję to jako komplement
Engel napisał/a:
jednoczesnie nie skwierczy, ze się czepiam
od tego jest forum, żeby wymienić poglądy... zawsze można poznać inne punkty widzenia i to jest dobre, z resztą chyba na tym polega dyskusja o ile mi wiadomo
Imię: Jakub
Wiek: 18 Dołączył: 17 Mar 2007 Posty: 421 Skąd: Walhalla
Wysłany: 2007-07-06, 21:19
Ucho, nos, warga ujdzie. Sutek, łechtaczka, warga sromowa już gorzej a raczej w ogóle. Bo zasadniczo jak ma laska kolczyk na łechtaczce to jeśli jest odpowiednio duży i ma zadziory to można se palkę podrapać albo gumę potargać.