I proszę was nie róbcie tego To nie jest wyjście z sytuacji...
Czasem pomyślmy o tym ile naprawde mogłibyśmy naszym samobójstwem zranić....
Ja też kiedyśmiałem takie myśli ... Ale na krótko ...
Jak śmierć to tylko poświęcenie
_________________ Jeśli mnie rano nie będzie to sie kiedyś w przyszłości odrodzę...Niczym Fenix z popiołu ...
"Człowiek Żyje żeby Jeść...My jemy by Żyć"
Mówi się że samobójstwo jest złe... nie prawda, wcale nie jest złe, nie jest i dobre ale to poprostu ucieczka od życia, przyznanie sie do słabości, więc jeśli człowiek jest na tyle miękki i słaby psychicznie bby popełnic samobójstwo nie poradziłby sobie w dzisiejszym okrutnym życiu. Właściwie to mnie przy życiu trzyma jedna myśl... "co będzie jutro?"
_________________ Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni.
Wiek: 41 Dołączyła: 20 Sie 2006 Posty: 275 Skąd: Będzin
Wysłany: 2006-09-27, 14:27
W wieku 16 lat przez moich rodziców próbowałam odkręcić gaz i ze sobą skończyć, ale stchórzyłam jak zaczęło bardzo śmierdzieć. Z perspektywy czasu twierdzę, że była to moja głupota. Ile pięknych chwil bym straciła. Próby samobójcze są w modzie u nastolatków. Przyczyną jest dojrzewanie, no i wielu się to udało
Dołączyła: 26 Paź 2006 Posty: 118 Skąd: ze świata wojny
Wysłany: 2006-10-27, 16:06
2 razy przedawkowalam tabletki lecz mnie uratowali probowalam sie udusic brat interweniowal ano i zyly mocno podcielam lecz znowu cos nie wyszlo. W tej sytuacja ja sie nie waham ale mam pecha . chwilowo nie mysle o samobojstwie ale wiem, ze tym razem jak cos musi sie mi udac. Nie mam jeszcze pomyslu.
_________________ Jeden świt...
Żeby wznieść się ponad mrok...
Dołączyła: 26 Paź 2006 Posty: 118 Skąd: ze świata wojny
Wysłany: 2006-10-27, 16:32
szczerze to nie moze mam jakies radosci ale tez tyle pecha i wogole jakos nie chce mi sie czasem za bardzo zyc. Jednak moglabym tego zalowac gdybym miala poznac kogos fajnego. Pewnie mam takie mysli bo nie wystarcza mi przyjaciolka potrzebuje kogos bliskiego... <wiecie o kogo chodzi hyh>
_________________ Jeden świt...
Żeby wznieść się ponad mrok...
Dołączyła: 26 Paź 2006 Posty: 118 Skąd: ze świata wojny
Wysłany: 2006-10-27, 16:36
szczerze, rodzina nic dla mnie nie znaczy. jelsi chodzi o przyjaciolke to wtedy ona bedzie mogla w koncu poswiecic sie dla mnie, nie placzac i majac mnie gdzies. ;I
_________________ Jeden świt...
Żeby wznieść się ponad mrok...
Więc pewnei znajdziesz w końcu kogoś kto będzie coś dla ciebie znaczył. Wiem że niektórych życie nei jest atwe, ale żeby się poddać i je zakończyć. Jeszcze może cię spotkać tyle miłych rzeczy
Ranger napisał/a:
nie placzac i majac mnie gdzies. ;I
Jakoś w to nie wierze.
_________________ "Jednym daje złagodzić ból wódki szklanka, innym strzykawka, albo sznurek i klamka, ale to jest zbyt proste to jest tchórzostwem"
Dołączyła: 26 Paź 2006 Posty: 118 Skąd: ze świata wojny
Wysłany: 2006-10-27, 16:43
RaFeN napisał/a:
Ranger napisał/a:
szczerze, rodzina nic dla mnie nie znaczy.
Więc pewnei znajdziesz w końcu kogoś kto będzie coś dla ciebie znaczył. Wiem że niektórych życie nei jest atwe, ale żeby się poddać i je zakończyć. Jeszcze może cię spotkać tyle miłych rzeczy
Ranger napisał/a:
nie placzac i majac mnie gdzies. ;I
Jakoś w to nie wierze.
mozna to nazwac tchorzostwem ;, ale tez wiele nie milych moze mnie spotkac heh.
Nie lubie patrzec jak moja psiapsiola placze, ja zawsze dla niej wiecej robie wiec przysluga jaka mogla by mi zrobic po smierci to wlasnie to co wymienilam. Niech sie nie oglada za siebie, niech zapomni. Predzej czy pozniej i tak to bedzie musiala zrobic niedlugo wybywam za granice na studia. To bedzie koniec.
_________________ Jeden świt...
Żeby wznieść się ponad mrok...