Zauważyłam ostatnio iż faceci coraz to bardziej wstydzą sie podejśc do dziewczyny która im się podoba,a anwet jak już podejdą to i tak zżera ich nieśmiałość.Jak to jest z wami?Czy ejstescie odważni w kontaktach z dziewczynami które wam sie podobają?Czy boicie sie ze powiecie coś głupiego i ona was wysmieje?
_________________ posłuchaj mnie duszą, a usłyszysz dużo wiecej...
Jeżeli dziewczyna mi się podoba to nie wstydzię się do niej podejść choć jest troche lęk że może mnie wyśmiać. Uważam jednak że warto zaryzykować, przeciesz nie można czekąc aż dziewczyna podejdzie :grin: :grin:
_________________ "Jednym daje złagodzić ból wódki szklanka, innym strzykawka, albo sznurek i klamka, ale to jest zbyt proste to jest tchórzostwem"
eżeli dziewczyna mi się podoba to nie wstydzię się do niej podejść choć jest troche lęk że może mnie wyśmiać. Uważam jednak że warto zaryzykować, przeciesz nie można czekąc aż dziewczyna podejdzie Very Happy Very Happy
ja podchodze albo nie podchodze, jak jestem wkuty i humor mam dobry to nie mam problemu, ale jak mi sie on zepsuje albo trzeźwym jestem to raczej sie nie zblizam.
Generalnie i tak podoba mi sie jedna na 100 a na dodatek zwykle już ją znam więc takie sytuacje jak tyczące sie pytania to mi sie nie zdarzają prawie
Ludzie mają intrygujące pytania. Powiedzmy sobie szczerze: kobiety które przychodzą do klubu, oprócz dobrej zabawy lubią oceniać mężczyzn(przynajmniej takie jest moje zdanie). Czy boimy się podejść..., hhmm.. trudna sprawa tak naprawdę, bo są różni faceci i rózne kobiety. W klubie nie widzicie tych wewnętrznych cech, które mogą błyszczeć jeśli chodzi o Pana X, ale robicie ogólny przegląd z zewnątrz- wzrost, spojrzenie, krój i fason ubioru(w czym nie ma tak naprawdę niczego złego), później rozmowa i dopiero ujawnione cechy (zabawny, miły, uroczy, szarmancki itp). Mężczyźni boją się porażek, jakby nei było... nikt nie lubi przegrywać, ale jesli nie będziemy próbowac, to raczej nic nam w życiu nie bedzie wychodzić.. w końcu nie można cały czas być tym przegranym. Rozmawiam z ludźmi i słyszę ciekawe argumenty mężczyzn(bo ja taki owaki jestem, przy tuszy, źle się ubieram i bla, bla, bla i sorry, że to powiem, ale naprawde jest to porazka tych własnie osób..) Jest coś takiego jak siłownia, czasopisma( nie będę wymieniać by nie być posądzonym o kryptoreklame) ale nie zrzucajcie winy na swój los czy innych tylko weźcie sprawy w swoje ręce, pomóżcie szczęściu i do przodu .MARUDZENIE jest nie atrakcyjne. Tak sobie myśle ile kobiety mają odwagi by podejść do mężczyzny(który otoczony jest grupą pięknych kobiet) i powiedzieć "cześć".(ale tio takie moje przemyślonka). Pozdrowienia dla Pań..
Imię: Jakub
Wiek: 18 Dołączył: 17 Mar 2007 Posty: 421 Skąd: Walhalla
Wysłany: 2007-03-27, 20:13
Ja mam wdzięk żelbetowego kloca jeśli chodzi o podrywanie. po za tym za każdym razem jest tak samo jak opisywałem w temacie o miłości. Jakoś mi to nie idzie, miałem parę propozycji od lasek już ale nie umiałem się zawsze zachować i tak jak Hurt muszę popić przed tym żeby coś z siebie wydusić.
Ja się już troszkę wyleczyłem z nieśmiałości, w końcu jak mnie wyśmieje to i tak jestem mistrzem ciętej riposty i zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni. Ale podchody urządzam duże, i zbieram sporo informacji od kumpli kumpeli przed decydującym ruchem.
_________________ tanie wina sa dobre bo sa dobre i tanie